Autor Wątek: Choroba wibracyjna vel zimnych palców  (Przeczytany 11964 razy)

Piotr

  • Gość
Choroba wibracyjna vel zimnych palców
« dnia: Styczeń 20, 2008, 08:05:19 pm »
Gospodarka leśna

Drwal jest skazany na wibracyjną chorobę zawodową. To tylko kwestia czasu, kiedy będzie musiał skończyć ze ścinaniem drzew. W ogóle obciążenie przy tej pracy jest ogromne: zanim drwal zacznie ścinać drzewa, musi czasem pokonać kilka kilometrów po śniegu pod górę, niosąc ponad trzydzieści kilogramów sprzętu - a to dopiero początek dniówki. Kobiety nie mogą wykonywać tej pracy1 i, mimo feminizacji niektórych zawodów uznawanych dotychczas za typowo męskie, nie słyszy się protestów organizacji kobiecych, domagających się dopuszczenia do prac związanych z wycinaniem drzew.

Lasem, w rozumieniu ustawy o lasach, jest grunt o zwartej powierzchni co najmniej 0,10 ha pokryty roślinnością leśną, czy przejściowo jej pozbawiony, przeznaczony do produkcji leśnej lub stanowiący rezerwat przyrody albo wchodzący w skład parku narodowego, albo wpisany do rejestru zabytków przyrody. Zgodnie z przepisami do lasu należą również drogi leśne, urządzenia melioracji wodnych, szkółki, miejsca składowania drewna, parkingi leśne itp. Pozyskiwanie drewna to tylko jeden z elementów gospodarki leśnej, która obejmuje urządzanie, ochronę i zagospodarowanie lasu, utrzymanie i powiększanie zasobów i upraw leśnych, gospodarowanie zwierzyną oraz pozyskiwanie żywicy, choinek, kory, igliwia, zwierzyny, płodów runa leśnego. Poza tym sprzedaż tych produktów i realizację innych funkcji lasu, np. turystycznej, ochrony wód. Gospodarka leśna musi być tak prowadzona, aby nie eksploatować nadmiernie zasobów naturalnych, zapewniając ochronę przyrody i rozwój lasu. Wyjąwszy sytuacje nadzwyczajne - np. zamknięcie z powodu zagrożenia pożarowego - i wyjątki związane z ochroną przyrody, każdy ma wstęp do lasów państwowych.

ZUL-e

Nadleśnictwa do prac w lasach od kilku lat nie zatrudniają już właściwie pracowników, zlecają je ZUL-om. ZUL-em, czyli Zakładem Usług Leśnych, może być jeden pilarz albo grupa kilku lub kilkunastu osób. W połowie lat dziewięćdziesiątych Nadleśnictwo Myślenice zatrudniało ponad osiemdziesięciu pracowników, z których większość zajmowała się pozyskiwaniem drewna. Obecnie takich pracowników ma zaledwie kilku, natomiast podpisało 35 umów z ZUL-ami. Pozwoliło to na obniżenie kosztów stałych, nadleśnictwo nie musi wydawać już pieniędzy na wyposażenie pracowników, szkolenia, badania, posiłki profilaktyczne itd. Zakłady Usług Leśnych zatrudniają w większości byłych pracowników nadleśnictwa. Jest to korzystne, ponieważ znają oni doskonale trudny, górski teren nadleśnictwa. Ludzi z firm zewnętrznych należałoby wprowadzać w teren, a jest to kosztowne i czasochłonne. W czasie często kilkunastoletniej pracy w nadleśnictwie osoby zatrudnione obecnie w ZUL-ach nabyły odpowiednich nawyków, mają doświadczenie i właściwe przeszkolenie zawodowe.

W Polsce jest prawie 10 tys. Zakładów Usług Leśnych; pracuje w nich około 70 tys. ludzi. Prawie połowa to jednoosobowe podmioty gospodarcze. Państwowa Inspekcja Pracy ocenia, że rezygnacja przez nadleśnictwa z własnych pracowników i zlecanie prac ZUL-om doprowadziła do pogorszenia stanu bhp przy robotach leśnych. Zakłady te nie mają narzędzi i maszyn odpowiedniej jakości, nie inwestują w sprzęt ochronny i szkolenia. Między innymi z tego powodu, że stawki, które mogą im zaproponować nadleśnictwa, są małe i wielu ludzi pracuje w lesie tylko dlatego, że nie ma alternatywy. ZUL-e powinny dużo inwestować, m.in. w wykaszarki, pilarki, ciągniki albo konie do zrywki. Przy tak wysokich kosztach najłatwiej oszczędzać na bhp. Inspekcja pracy postuluje nawet, aby Lasy Państwowe zrezygnowały z corocznego organizowania przetargów dla ZUL-i i zawierały z nimi wieloletnie kontrakty, co pozwoliłoby na inwestowanie w specjalistyczny sprzęt. Nie wszędzie jest tak źle. "U nas poziom bezpieczeństwa, mierzony między innymi liczbą wypadków, nie uległ pogorszeniu, a nawet nieco poprawił się po przejściu na system zlecania prac w lesie Zakładom Usług Leśnych. Wypadków ciężkich nie mamy już od bardzo dawna, odpukać w niemalowane. Uważam, że jednym z powodów jest fakt, iż większość prac w lesie wykonują nasi byli pracownicy, którzy byli wielokrotnie doszkalani, a nawet wygrywali ogólnopolskie zawody drwali" - mówi Mariusz Bartosiewicz, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Myślenice.

Szkółkarstwo

Szkółkarstwo zaczyna się od zbioru nasion, a hodowla młodego pokolenia drzew odbywa się na specjalnych uprawach (w szkółkach) lub bezpośrednio w lesie. W Myślenicach gospodarują drzewostanami górskimi, które mają dużą zdolność do naturalnego odnawiania się lasu. Leśnicy w ogóle dążą do tego, aby jak najwięcej procesów w lasach zachodziło w sposób naturalny. W Nadleśnictwie Myślenice nie prowadzi się zrębów zupełnych, czyli nie ma takich sytuacji, że las znika na jakiejś powierzchni. Pod okapem drzew starszych sadzi się drzewa młode bądź inicjuje się powstawanie odnowienia naturalnego - leśnicy starają się, aby drzewa, które osiągną dojrzałość owocowały. Jest to jednocześnie najtańszy sposób na uzyskanie młodego lasu. W szkółce najwięcej pracy jest na wiosnę, gdy trzeba szybko zebrać sadzonki i rozwieźć na miejsca, w których się je sadzi. "Prace w szkółkach (i w ogóle w lesie) związane są z porami roku. Należą do nich między innymi sadzenie i przesadzanie sadzonek, pielenie, orka, dbałość o odpowiedni stan ogrodzeń - zwierzęta leśne zjadłyby większość sadzonek. Problem ten dotyczy również młodych drzew z odnowienia naturalnego lub wysadzonych już w lesie. W związku z tym wierzchołki drzew smaruje się odpowiednią substancją, która nie szkodzi zwierzętom, a skutecznie je odstrasza" - mówi Władysław Kawula, leśniczy z Leśnictwa Toporzysko.

Niebezpieczna praca

"Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych wydała bardzo szczegółową instrukcję bezpieczeństwa przy pracach leśnych. Jest to właściwie książka, w której można znaleźć szczegółowe wskazówki wykonywania prac w ramach gospodarki leśnej" - mówi Marek Biela, specjalista ds. bhp i pozyskania drewna w Nadleśnictwie Myślenice. Instrukcja zwraca m.in. uwagę na zasady znakowania stref niebezpiecznych i informowania o nich pracowników, wykonujących wszelkie prace w tym samym czasie na określonym terenie. Pracownicy muszą mieć ustalone zasady porozumiewania się lub sygnalizacji. Duża część prac w lesie musi być wykonywana przez co najmniej dwie osoby. Jeśli do przetargu staje firma jednoosobowa, to musi przedstawić deklarację, że będzie współpracowała np. z drugim jednoosobowym ZUL-em. Muszą dogadać się między sobą, kto będzie koordynatorem prac, w przeciwnym razie wyznaczy go zleceniodawca. W umowach podpisywanych z nadleśnictwem zawarta jest klauzula o obowiązku przestrzegania zasad bhp przy pracach w lesie. Nawet przy pracach, które mogą być wykonywane jednoosobowo wymagana jest taka organizacja, żeby można było skutecznie nieść pomoc w przypadkach zagrożenia życia lub zdrowia. Nadzór nad pracownikami Zakładów Usług Leśnych sprawują leśniczowie. W wypadku niedostosowania się ZUL-i do przepisów bhp i przeciwpożarowych leśniczy ma prawo rozwiązać z nimi umowę. Prace w lesie są uciążliwe ze względu na trudną dostępność terenu i warunki atmosferyczne. Na terenie, na którym planuje się prace na dłużej niż 5 dni roboczych (w zimie dłużej niż 2 dni), powinien znajdować się schron. W zimie powinien on być ogrzewany, może to być np. zwykły barak, ale zdarzają się i drewniane chatki w stylu góralskim, z piecem i ławami. W każdym miejscu prowadzenia prac musi znajdować się apteczka.

Wypadki przy pracach leśnych często związane są z użytkowaniem wadliwego sprzętu bez odpowiednich zabezpieczeń i atestów. Na przykład na Opolszczyźnie zginął w tym roku pracownik, który ciągnikiem własnej konstrukcji ("SAM") wlókł ścięte sztuki do szlaku zrywkowego. Ciągnik wskutek nieprawidłowego zaczepienia do niego drewna przewrócił się do tyłu i przygniótł pracownika, który poniósł śmierć na miejscu. Ten ciągnik, używany do specjalistycznych prac leśnych, nie miał homologacji, odpowiednich urządzeń zabezpieczających (bezpieczna kabina lub rama ochronna). Poza tym belka przeznaczona do mocowania łańcucha służącego do wleczenia ściętych drzew była zamocowana za wysoko - nad tylnymi kołami ciągnika. Przyczyną innego śmiertelnego wypadku - w prywatnym lesie koło Radomska - podczas ścinki drzew sosnowych było zlekceważenie zasad bezpieczeństwa, obowiązujących podczas tej szczególnie niebezpiecznej pracy. Jeden z pracowników znalazł się w strefie zagrożenia, na linii upadającego drzewa o wysokości 18 m. Wskutek uderzenia końcówką upadającej sosny zmarł na miejscu. Gdyby poszkodowany miał kask ochronny, mógłby ujść z życiem (atestowane kaski pracownicy zostawili w pobliskich krzakach). Oprócz innych przyczyn wypadku, złamana została podstawowa zasada prowadzenia takich prac w lesie: muszą one być nadzorowane przez kierownika robót lub osobę do tego wyznaczoną. Jednym z aktów regulujących sprawy bezpieczeństwa w lesie jest rozporządzenie Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z 29 listopada 1995 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy wykonywaniu prac z zakresu gospodarki leśnej (Dz.U. nr 147, poz. 716).

Ścinać z wyobraźnią

"Każdy pilarz, oprócz praktyki i doskonałej znajomości zasad bezpiecznej pracy, musi mieć wyobraźnię. Trzeba przewidywać jak najwięcej możliwych zagrożeń, związanych na przykład z siłą wiatru czy ukształtowaniem terenu" - mówi Bartosiewicz. Przepisy szczegółowo regulują zasady bezpiecznej pracy z pilarką. Należy ją przechowywać i przewozić z opróżnionym zbiornikiem paliwa i zdjętą lub osłoniętą piłą łańcuchową. W chwili uruchamiania silnika piła nie może dotykać żadnego przedmiotu. Są dwa zalecane sposoby uruchamiania pilarki: kładzie się ją na ziemi i przytrzymuje ręką i nogą lub trzyma się ją między kolanami, trzymając za uchwyt lewą ręką. Dopiero wtedy można pociągnąć za linkę rozrusznika. Nie wolno sprawdzać stanu napięcia piły łańcuchowej podczas pracy silnika. Nawet lekkie dotknięcie obracającej się piły może skończyć się poważnym skaleczeniem. Pilarka musi być wyposażona w hamulec i wychwytnik łańcucha. Hamulec chroni pracownika w razie odbicia piły do góry - po uderzeniu w rękę trzymającą uchwyt hamulec natychmiast zatrzymuje piłę. Przed laty bywały takie wypadki, że piła po odbiciu rozcinała głowę pilarza. Pilarz musi mieć spodnie z wkładką antycięciową, chroniącą przed uderzeniem piły lub zerwanego łańcucha. Pracownicy powinni na przemian wykonywać czynności z użyciem pilarki i bez niej tak, żeby przerwy w pracy z pilarką były możliwie częste i regularnie rozłożone. Osoby posługujące się pilarką powinny same dbać o to, żeby ograniczyć szkodliwy wpływ drgań, które są podstawowym zagrożeniem przy pracy z tym narzędziem.

Wszystkie prace z zakresu pozyskiwania drewna muszą być wykonywane przez co najmniej dwie osoby. Ścinka, obalanie, okrzesywanie, przerzynanie drzew wiążą się z ryzykiem dużej urazowości. Gdy praca odbywa się w lesie, w terenie często niedostępnym dla środków transportu, złamanie kończyny czy skaleczenie powodujące intensywny krwotok mogą być bardzo niebezpieczne dla człowieka pozbawionego pomocy. W zimie nawet niegroźne złamanie nogi może skończyć się zamarznięciem. Samodzielnie nie można również wykonywać tzw. zrywki drewna (ciągnięcie ściętych sztuk za traktorem lub koniem) i załadunku drewna na samochody ciężarowe. Jest jeszcze grupa prac, które muszą być wykonywane przez minimum dwie osoby pod nadzorem. Chodzi tu m.in. o zbiór nasion z drzew stojących, gdy pracownik musi się wspiąć nawet na wysokość kilkudziesięciu metrów. Specjalizują się w tych pracach firmy zakładane przez alpinistów. Niedawno jeden z nich zginął w górach wskutek złamania się wierzchołka drzewa, z którego zbierał nasiona. Nie są jeszcze znane bezpośrednie przyczyny, wiadomo natomiast, że wiał silny wiatr, zabezpieczenia były prawdopodobnie niewystarczające, a praca prowadzona bez nadzoru. Do tego typu prac należą również opryski środkami ochrony roślin. Jeśli przy tej czynności jedna osoba ulegnie zatruciu, druga może rozpocząć udzielanie pomocy, a trzecia zająć się wezwaniem profesjonalnych ratowników.

Drzewa nie można ściąć, przykładając piłę mechaniczną z jednej strony pnia i czekając aż pojawi się po drugiej stronie. Jest to czynność skomplikowana, wymagająca wprawy i doświadczenia. Przed przystąpieniem do ścinania drzewa trzeba oczyścić teren wokół pnia, żeby gałęzie nie przeszkadzały w momencie odskoku od upadającego drzewa. Najpierw wykonuje się rzaz podcinający od strony, w którą drzewo upadnie. Z drugiej strony wykonuje się rzaz ścinający. Trzeba zrobić go wyżej o jedną dziesiątą grubości drzewa od rzazu podcinającego. Pilarz ścinając drzewo musi zostawić w środku pnia tzw. niedopił, nazywany też zawiasą, który służy do sterowania upadkiem drzewa. Niedopił jest prostopadły do kierunku obalania. Zarówno głębokości rzazów jak i rozmiar zawiasy też są określone w stosunku do grubości drzewa. Do podnoszenia drzewa od strony rzazu ścinającego do góry i nachylania go w stronę planowanego upadku służą kliny. Gdyby nie było niedopiłu, to drzewo upadłoby bezwładnie w trudnym do przewidzenia kierunku. Obalane drzewo waży nawet kilka ton. Trzeba je tak obalić, żeby nie stworzyć zagrożenia dla siebie i innych pracowników. Czasem do nadania odpowiedniego kierunku upadku stosuje się liny. Pilarz musi odskoczyć na co najmniej 5 metrów od upadającego drzewa. Powinien wziąć pod uwagę, że gałęzie zahaczając o pobliskie drzewa mogą zmienić tor upadku, że może się do tego przyczynić również wiatr. Miejsca ścinki i zrywki drzew muszą być tak oznakowane, aby osoby postronne nie znalazły się przypadkowo w strefie zagrożenia. Ustawia się w tym celu specjalne tablice ostrzegawcze.

Zadania leśniczego

W ustawie o lasach obowiązki leśniczego to półtorej strony zapisane maczkiem. Nadzoruje i organizuje on wszystkie prace na terenie leśnictwa związane ze zbieraniem nasion, prowadzeniem szkółek, pozyskiwaniem drewna. Prowadzi rozbudowaną dokumentację, sporządza różne plany. Bezpośrednio zajmuje się sprzedażą drewna klientom. Prowadzi inwentaryzację zwierzyny, w porozumieniu z kołem łowieckim zajmuje się np. dokarmianiem zwierząt w zimie. Musi dbać również o mrowiska, wieszać budki lęgowe dla ptaków. Na jego głowie jest również przestrzeganie bezpieczeństwa pracy przy pracach wykonywanych na terenie leśnictwa, ochrona przeciwpożarowa oraz ochrona lasu i mienia przed dewastacją i kradzieżami. Tę listę czynności można by kontynuować jeszcze przez wiele linijek.

Dodatkowo nadleśnictwa i regionalne dyrekcje Lasów Państwowych zatrudniają strażników leśnych, którzy pilnują porządku w lasach, zapobiegają kradzieżom, zajmują się ochroną mienia. Mają oni m.in. prawo legitymować podejrzanych, nakładać grzywny, zatrzymywać i kontrolować samochody zatrzymane w lasach. W razie napadu z bezpośrednim zagrożeniem życia mogą użyć broni. Strzelać mogą także wtedy, gdy ktoś chce im przemocą odebrać broń lub wezwany do porzucenia broni nie zrobi tego. Sprawy przechowywania, ewidencjonowania i przydziału broni reguluje rozporządzenie ministra środowiska, które weszło w życie 11 września br. (Dz.U. nr 134, poz. 1138). Zgodnie z tym rozporządzeniem broń trzeba przechowywać w specjalnych magazynach w zaplombowanych sejfach i szafach. Trzeba prowadzić książki ewidencji broni i wydawania jej pracownikom.

Duża część lasów w Polsce to lasy prywatne. Nadleśnictwa mogą przejmować nadzór nad nimi na podstawie odpowiednich porozumień. Finansują to m.in. starostwa powiatowe, ale w samorządowej kasie prawie zawsze jest pusto i Lasy Państwowe muszą dokładać do gospodarki leśnej w lasach niepaństwowych. Leśnicy tłumaczą, że przyroda nie uznaje takich granic, a poza tym czasem opłaca się dołożyć. Pożar z lasu prywatnego może rozprzestrzenić się na las praństwowy, podobnie jest ze szkodnikami, a wtedy straty mogą być nie do odrobienia.

1 Żaden przepis tego wprost nie zakazuje. Pośrednio tak, jeśli np. byłyby przekroczone normy wydatku energetycznego lub dopuszczalne wartości siły. A jeśli chodzi o wibrację i hałas, to ostatnio przepisy te w odniesieniu do kobiet zostały znacznie zliberalizowane (Dz.U. z 2002 r. nr 127, poz. 1092).

artykuł ze strony
http://www.atest.com.pl/article.php?id=aa0210_3
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Calandrella

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 20, 2008, 08:18:34 pm »
Cytat: "Piotr"
Kobiety nie mogą wykonywać tej pracy1 i, mimo feminizacji niektórych zawodów uznawanych dotychczas za typowo męskie, nie słyszy się protestów organizacji kobiecych, domagających się dopuszczenia do prac związanych z wycinaniem drzew.
Byle nie zabronili Nam robienia kursu.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Piotr

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 20, 2008, 08:21:55 pm »
ale po co Ci ten kurs !
przecież to bez sens
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Calandrella

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 20, 2008, 08:27:59 pm »
Czy ze wszystkiego co robimy w życiu trzeba mieć jakieś korzyści? Nieraz ludzie robią coś tylko dla siebie :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Piotr

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 20, 2008, 08:45:35 pm »
Jeszcze mało o życiu wiesz
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Calandrella

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 20, 2008, 08:53:50 pm »
Cytat: "Piotr"
Jeszcze mało o życiu wiesz
Nieistotne ile wiem o życiu. Jeżeli mam bezpłatną możliwość zrobienia kursu i w dodatku chęci, to czemu nie? Nie rozumiem po co miałabym marnować miesiąc praktyk.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Anonymous

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 21, 2008, 06:44:40 am »
kiedyś było 146-156 godzin  
 A teraz do Piotra - i o  czym będziemy pisać jak wszystko tu dałeś? :D
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Husqvarna

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 21, 2008, 06:27:44 pm »
Niestety tak choroba czeka na każdego zawodowego pilarza ale te nowe systemy antywibracyjne zmniejszają takie ryzyko
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Anonymous

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 21, 2008, 07:57:31 pm »
he he

po nastu latach i mi zaczynają łapki latać
robię tylko na profesjonalnych nowościach , na starszych wymieniam co roku amortyzatory

niektórzy mają wrodzoną tendęcje
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

szyma1992

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 21, 2008, 09:49:49 pm »
zimne palce itp... Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Anonymous

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 22, 2008, 06:54:02 am »
palce to już ze 2-3 lata
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Anonymous

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 01, 2008, 02:11:44 pm »
jeśli nie zrobi kursu w czasie nauki to może pytać w prywatnych firmach- też organizują takie kursy
 teraz sobie przypomniałem
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Piotr

  • Gość
Re: Niestety
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 01, 2008, 05:31:30 pm »
najlepiej zgłosić  do szefów ZUL
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 am wysłana przez Guest »

Offline Białe palce

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Choroba wibracyjna vel zimnych palców
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 15, 2014, 10:05:17 pm »
Niestety tak choroba czeka na każdego zawodowego pilarza ale te nowe systemy antywibracyjne zmniejszają takie ryzyko

Chciałbym wszystkich przestrzec przed chorobą wibracyjną - chrońmy się. Nie żyjemy już w średniowieczu i są technologie które potrafią nas chronić. Ja mam pierwsze objawy choroby wibracyjnej - mój kolega już ma problem ze zrobieniem podstawowych czynności - np. zapięciem guzików koszuli. Niestety zacząłem się tym interesować jak już zorientowałem się że coś jest nie tak i poszedłem do lekarza... wcześniej nie myślałem o takim czymś jak choroba wibracyjna, białych palców itp.
Warto kupić rękawice antywibracyjne - tłumią wibracje i przez to nie działają one tak szkodliwie na nasz organizm. Ja już takie mam - szkoda że tak późno... Dodatkowo dobrze działają rękawiczki z włóknami srebra - w Niemczech jest to standard i produkt medyczny klasy I - u nas nowinka... Kupiłem takie rękawiczki i po 3 tygodniach była poprawa- koszt niecałe 50 zł... ratowanie zdrowia - bezcenne. Ja kupiłem w sklepie internetowym vibromed ( w Polsce). Można tez chyba sprowadzić z Anglii, Niemczech. Warto poczytać o tej chorobie żeby mieć chociażby świadomość co nas może czekać...

Offline marecki

  • Zawodowiec
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 283
  • lubię to co robię,a robię to co lubię
    • MS 200T,MS 241C,MS 362, MS 660, MS 880, MS 500i
    • FS 450
Odp: Choroba wibracyjna vel zimnych palców
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 16, 2014, 05:02:56 am »
witam,

Możesz napisać : ile lat pracujesz pilarką, jakimi typami zaczynałeś swoją drogę zawodową i jakie były u Ciebie pierwsze objawy. Nasilają się w zimne dni, czy gdy jest ciepło. W jakich drzewostanach pracujesz?pozdrawiam







 

anything