Autor Wątek: Historia mojej maszyny  (Przeczytany 483 razy)

jurek5551

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 35
    • lubelskie
    • 346xp ms193t
    • fs240
  • Imię: Jerzy
Historia mojej maszyny
« dnia: Lipiec 08, 2017, 10:01:32 pm »
Ponieważ mam chwilę czasu a nudzi mi się opiszę historię pewnej maszyny—mojej 346xp. Jest to moja druga pilarka, wcześniej miałem solo chyba 636, która wyzioneła ducha z wielce nieszczelnym karterem. Husqvarnę kupiłem w 2011 wiosną, gdy pierwszy raz jej użyłem byłem wprost ZACHWYCONY! Po prostu wcześniej nie wiedziałem że można tak szybko ciąć, różnica była kolosalna. Używam jej do opału i karczowania sadu, mam też własny "chłopski" las, sam siebie nazwałbym bardziej zaawansowanym amatorem.   Ale do rzeczy: 6 lat piłowałem sobie bez najmniejszej usterki co przy zużyciu 20-40l paliwa rocznie zapewne nie dziwi zawodowców, aż w lutym tego roku ciąłem sobie drewno na kawałki w lesie obok domu... Huska stopniowo coraz gorzej piłowała, myślałem że to twarde drewno (było -10℃) ale naostrzyłem łańcuch i ściąłem ograniczniki. Po tym zabiegu nie było lepiej ale po 5 min maszyna stanęła i już nie odpaliła a po małym oporze na sznurku domyśliłem się co się stało. Zaniosłem ją do dilera u którego kupiłem-zatarcie od strony wydechu. Wymieniono tłok, cylinder i łącznik gumowy gaźnika który był pęknięty. Po odebraniu pilarki założyłem nowy łańcuch i prowadnicę, zrobiłem nową mieszankę i zacząłem ciąć, ale starałem się nie katować. W trakcie zauważyłem że czasami nie chce zgasnąć ale pomyślałem że to wyłącznik bo przecież po naprawie nie powinna się grzać. Po wypalenie 5-7litrów przyszło mi pociąć na plastry dęba tak z 90 cm więc 3 raz w życiu założyłem 20 cali i zacząłem działać, ale po 15 min stanęła, tym razem nie słabła lecz zatarła się szybciej. I tu dopiero zaczyna się właściwa opowieść: oczywiście zaniosłem ją tam gdzie była, panowie byli mocno zaskoczeni, zdjęli tłumik-znowu zatarcie od strony tłumika, niemal identyczne. Pilarkę zostawiłem żeby ustalili przyczynę, mieli sprawdzić szczelność choć podobno zrobili to po naprawie. Po 2 tyg bez odzewu pojechałem tam i dowiedziałem się że zdjęli cylinder i... rzeczywiście jest zatarty! Powiedziano mi że nie wiedzą dlaczego się zatarła na co odparłem że przecież pilarka się przegrzewała (teraz już byłem tego pewien) i musiała być przyczyna zatarcia. Oczywiście sugerowano moją winę, co nawet mnie nie dziwi bo na pewno mieli wiele takich przypadków. Maszyna została i mieli do mnie dzwonić jak coś będą wiedzieć. Po kolejnych 2 tyg bez odzewu pojechałem tam teraz już wkur... bo jabłonki do pocięcia schły mi na polu od miesiąca. Teraz powiedzieli że nie widzą przyczyny zatarcia i zaproponowali wysłanie do husqvarny na ekspertyzę - odpowiedziałem że przecież mieli na to miesiąc a ja chcę wiedzieć czy coś z nią zrobią czy mam kupować nową więc niech ją naprawą albo odmówią reklamacji. Wtedy zaproponowali że założą nowy tłok i cylinder i przy mnie sprawdzą szczelność, jeśli będzie źle wezmą to na siebie. Na moje pytanie dlaczego nie sprawdzili zanim zdjęli cylinder dowiedziałem że jakoby nie da się bo zatarty tłok jest nieszczelny. Obiecano mi że pilarka będzie gotowa za 3 dni była gotowa za tydzień. Prawdopodobnie namawiano by mnie bym zapłacił za części "po kosztach" ale zauważyłem że wyjęty cylinder ma utrącony brzeg przy okienku wchodzącym do karteru i jest to obszlifowane więc taki został założony. Serwisant był tym mocno zdziwiony (albo udawał) i próbował to bagatelizować ale po chwili go olśniło i powiedział że odda go na reklamację, maszynę zabrałem i czekam na wyniki ale przecież chyba nie myślą że zapłacę im za uszkodzony cylinder. Podsumowując: nie sprawdzili szczelności, gaźnika, nie ustawili obrotów. Wypaliłem kolejne 5 l. i niby chodzi dobrze ale czegoś brakuje. Pojawiły się ślady lekkiego przytarcia ale nie przegrzewa się jak wcześniej więc może wpadł paproch albo nagar. Teraz oddałem ją do dokładnego sprawdzenia do innego serwisu i zobaczymy... Ostatnio trochę drętwo na forum które czytam od dawna i gdzie wiele się dowiedziałem więc może wywołam dyskusję? Zapomniałem dodać że sytuację opisałem wysyłając maila do husqvarny jeszce przed odebraniem pilarki
, oczywiście nie liczyłem na zbyt wiele ale od miesiąca nie odpisali więc chyba mają mnie w....
« Ostatnia zmiana: Lipiec 08, 2017, 10:11:29 pm wysłana przez jurek5551 »

forum pilarzy

Historia mojej maszyny
« dnia: Lipiec 08, 2017, 10:01:32 pm »
Tu podaj tekst alternatywny

Kalory

  • Zawodowiec
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 564
  • Fanatyk ergonomii
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 09, 2017, 11:07:20 am »
Zatarty tłok jest nieszczelny... wg takiego rozumowania serwisanta ciśnienie ucieka też przez świecę i korek po odprężniku?:)

Jak bardzo był utrącony tenże brzeg (podstawa)? W mojej wizji tamtędy łapała powietrze.

Za pierwszym razem nie słyszałeś wyższych obrotów niż normalnie?

Jeśli nie odpisali na maila, to dzwoń, nie darowałbym.

jurek5551

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 35
    • lubelskie
    • 346xp ms193t
    • fs240
  • Imię: Jerzy
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 09, 2017, 11:34:37 am »
Utrącona nie była podstawa lecz część cylindra wchodząca do karteru a dokładnie róg przy wycięciu pod kanałami więc w tym miejscu nieszczelności raczej nie było ale mogło to zaburzyć przepływ mieszanki. Gdy ją zaniosłem pierwszy raz sugerowałem wymianę uszczelniaczy ale powiedzieli że nie ma potrzeby. Teraz podejrzewam że naprawiają sprzęty " na czuja " bazując na doświadczeniu a nie mają odpowiednich narzędzi, albo idą "na skróty" bo mają dużo roboty. Podwyższonych obrotów chyba nie było ale już dobrze nie pamiętam, jeśli były to tylko tuż przed zatarciem bo rozpoznałbym ten objaw.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 09, 2017, 12:56:48 pm wysłana przez jurek5551 »

hqv

  • Fanatyk!
  • Expert!
  • Użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 648
  • Fanatyk!
    • Lasu
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 09, 2017, 12:48:06 pm »
Jak założyli nowy cylinder nie zmieniając łożysk to nie dziwota. Po 6 latach to tam już się nazbierało nagaru. Pierwsze twoje zatarcie to od nagaru tak eksploatowaną maszynę to przynajmniej raz w roku trzeba ściągnąć cylinder i przeczyścić z nagaru.
Sprawny sprzęt i odpowiednie ubranie to podstawa!

jurek5551

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 35
    • lubelskie
    • 346xp ms193t
    • fs240
  • Imię: Jerzy
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 09, 2017, 01:18:43 pm »
Ja oczywiście wiem że mogłem się przyczynić do pierwszego zatarcia bo: nie zawsze świeża mieszanka, praca przy większym zapyleniu i brudzie niż w lesie itp. Od początku pracowała na xp ale teraz jest on syntetyczny co mogło być decydujące. Pęknięty łącznik mógł być tylko jedną z przyczyn (pęknięcie bardzo małe).

alpha90

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 91
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 09, 2017, 04:46:55 pm »
Ja z to że nie sprawdzili szczelności i założyli 2-gi komplet nie zapłaciłbym bo przy nieszczelnych uszczelniaczach stało się co się stało po raz 2-gi. Z kilkunastu hqv346xp które miałem w rękach (maszyny wypracowane) większość miała wybity wał w łożysku (strona sprzęgła) lub gniazdo łożyska w karterze ta sama strona choć ta przypadłość występowała częściej w H550/555/560.
Po 2 przy wymianie tłoka z cylindrem po zatarciu w maszynie 6 letniej powinni wymienić łożyska + uszczelniacze bo już swoje zrobiły, chyba że piła pracowała raz do roku.
Do tego winnym być ustalić najpierw przyczynę zatarcia i ją wyeliminować a nie obstawiać pęknięty łącznik nie sprawdzając reszty.

jurek5551

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 35
    • lubelskie
    • 346xp ms193t
    • fs240
  • Imię: Jerzy
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 09, 2017, 06:45:48 pm »
Ja nawet byłem gotów za wszystko zapłacić byle było dobrze dlatego zdziwiło mnie że nie wymienili uszczelniacze i łożysk. Co do szczelności to zapewniali że to sprawdzili ale teraz w to nie wierzę po tym jak powiedzieli że nie można tego zrobić na zatartej. Dziwne jest samo to że nie odmówili mi reklamacji, stąd moje podejrzenia że coś zrobili nie tak i wiedzą o tym. Teraz już byłem w prawdziwym serwisie i wiem co by zrobili z taką pilarką i ile by to kosztowało. Teraz zostałem z maszyną która może wytrzyma lata a może godziny, całe szczęście że nie zależy od tego mój zarobek.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 09, 2017, 06:50:20 pm wysłana przez jurek5551 »

jurek5551

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 35
    • lubelskie
    • 346xp ms193t
    • fs240
  • Imię: Jerzy
Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 20, 2017, 08:39:14 am »
Cd. histori: Zaniosłem pilarkę do sprawdzenia do innego serwisu tam powiedzieli że jest szczelna ale zatarta i wycenili naprawę na 1500 , po chwili rozmowy serwisant powiedział mi że mam nieorginalny tłok i cylinder a tłok jest używany i faktycznie jest podobnie wytarty na płaszczu jak ten po 6 latach. Odradzał naprawę i od razu pokazał mi nowe na sklepie. Pilarkę odebrałem w pudełku, w domu obejrzałem cylinder: ma te same oznaczenia co orginalny choć trochę inaczej umieszczone i jest identyczny ale widać że nie z tej samej formy. W międzyczasie pilarkę sam złożyłem, odpaliła i chodzi ale cały czas coś brakuje.Pojechałem do trzeciego serwisu z pytaniem o cylinder. Tam mi powiedzieli że jest orginalny a co do tłoka nie są w stanie powiedzieć czy był założony nowy. Poradzili by wymienić tłok a cylinder przeszlifować papierem wodnym. Tutaj było najbardziej wiarygodnie bo pracowało 2 ludzi i widać było że mają co naprawiać i porządek na warsztacie. Nie proponowali od razu zakupu nowej choć je sprzedają. Pojechałem więc tam gdzie ją naprawiali ale nie zdecydowałem się ich o nic oskarżać. Wyszczerbiony cylinder prawdopodobnie będzie uznany na reklamację ale też od razu zastrzegłem że za taki nie zapłacę. Na moje pytanie zapewnili że użyli oryginalnych nowych części. Co teraz myślę? Pierwsze zatarcie - kurz + nagar + pęknięty łącznik + nierozpoznanie usterki + katowanie maszyny. Drugie zatarcie - wyszczerbiony cylinder lub wadliwa naprawa. Trzecie przytarcie - paproch lub nagar ponieważ nie ma rys a ślad jest też na pierścieniu, zeszło po papierku 1200 niemal całkowicie. Chyba wymienię ten tłok i będę normalnie używał ale przy kolejnej awarii kupię nową pilarkę. Gdybym tak zrobił od razu zaoszczędziłbym czasu, pieniędzy i nerwów. Zdobyłem trochę wiedzy a to jak wiadomo kosztuje...

forum pilarzy

Odp: Historia mojej maszyny
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 20, 2017, 08:39:14 am »
Tu podaj tekst alternatywny

 

anything